Ślicznotka i… i nic poza tym

Samochodów coraz więcej, parkingów coraz mniej. Ta smutna prawda doprowadza nas do stanu, kiedy zaczynamy zastanawiać się – Czy przypadkiem nie zakupić jakiegoś hatchback`a. W ostatnim czasie furorę w Polsce robi Mercedes ze swą A-klasą. Gdzie się nie obejrzę będąc w mieście spotkam A-klasę. Gdy rano wstaję też ją widzę, gdyż mam ją w rodzinie. A to jeden z najgorszych samochodów jaki możemy kupić. Jest jak wino z najwyższej półki. Piekielnie drogie i w dodatku niesmaczne.

Samochód z wyglądu jest prosty jak deska. Nic szczególnego w nim nie widać. Przód krótki, jakby nie raz był skracany po dzwonie, a otwierając maskę zauważamy, że silnik zajmuje więcej miejsca, niż mu na to przeznaczono. Otwierając zaś tylną klapę widzimy bardzo mały bagażnik, w którym mimo wszystko powinna zmieścić się paczka chipsów. Profil samochodu owiewa nudą. Dobrze na niego popatrzeć, gdy mamy zamiar szybko zasnąć. Krócej mówiąc: Wygląda jak zwykły samochód.

Auto ma nudną, szarą, delikatnie wklęsłą na środku deskę rozdzielczą. Możemy również wybrać opcję z tandetną imitacją drewna, która pasuje do tego samochodu jak Grubej stringi. Niewygodne, ale za to podgrzewane fotele – oczywiście w droższej wersji – i zagłówek taki, że nie idzie oprzeć na niego głowy – a to przecież Mercedes. Niby jest 5 miejscowy, ale żeby tak praktycznie było, muszą zostać spełnione 2 warunki: Z tyłu mogą siedzieć osoby wyjątkowo szczupłe i niskie, a z przodu osoby o wzroście mniejszym niż 190cm. Szczupłość również zalecana. Jest wysoki w stosunku do długości, a zatem przy sporych prędkościach na zakręcie może wynieść nas na manowce. Na domiar złego zawieszenie jest tak sztywne, że Jesienią możemy liczyć liście po których przejechaliśmy. Wysoka podłoga tego wozu sprawia, iż widoczność jest bardzo dobra, przy czym nie wiele lepsza niż w aucie, w którym stopami zrywamy asfalt. Pod podłogą właśnie znajduje się kilka ważnych elementów -instalacje i te sprawy – , więc auto, mimo że jest wysokie, ma niskie zawieszenie.

Jego awaryjność jest przerażająca, ale mniej przerażająca, niż ceny remontów awarii spowodowanych jego awaryjnością. Merc klasy A prezentuje szeroką gamę, jeżeli chodzi o jednostkę napędową. W moim przypadku jest to motor o mocy 90 KM i pojemności 1.7 CDI. To sprawia, że ma niezłego kopa jak na diesla. Jest cichy jak na diesla przystało, ale bez wkurzającego pomruku z czego diesel słynie. Jest oszczędny. W praktyce to 5,6l/100km co jest imponującym wynikiem – ale co z tego?

Jako, że to 3-ramienna gwiazda spodziewamy się czegoś luksusowego, niezawodnego. A tym czasem dostajemy coś diametralnie zmienionego. Samochód jest jednym słowem beznadziejny. Stosunek jakości do ceny jest niezbyt korzystny, a auto nie wywołuje zbytnio wielkiego podziwu i podniecenia. Nic dziwnego, że mimo ogromnego zainteresowania tym wozem, ludzie się go pozbywają. Gdyby tak zdjąć z A-klasy znaczek Mercedesa to prędzej doszedłbym na czworaka do Chin, niż wpadłbym na to, że to Mercedes. W niczym go nie przypomina. Jest odwrotnością Mercedesa. Kupujemy A-klasę, ponieważ to Mercedes! Tani! Kompaktowy hatchback, pod znaną marką – chciałoby się powiedzieć – i nie drogo porównując z… innymi Mercami. Mercedes jest jak najdroższa restauracja w kraju, w której zamawiamy wodę z kranu, zwaną tam A-klasą. Zwykła woda, jedynie dużo droższa, a jak delikatnie uszkodzimy szklankę, będziemy musieli słono zapłacić. To właśnie jest A-klasa. Jeżeli kupisz ją, popełnisz duży błąd. Podejmiesz jedną z najgorszych decyzji, jeżeli chodzi o kupno nowego wozu. Po jego zakupie będziesz cieszył się jak małe dziecko, a po pierwszej usterce i po pierwszym kontakcie wzrokowym z kosztem naprawy będziesz klął jak kryminalista. Powiem krótko: Nie kupuj tego wozu! Jeżeli zaś twój znajomy zamierza go kupić, a nie możesz odwieść go od tego pomysłu: Zaknebluj go i zwiąż, a obiecuję, że będzie Ci za to wdzięczny do końca życia.

Autor: Mateusz Chomicki

Motoryzacja to moja pasja. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Zafascynowałem się dziennikarstwem motoryzacyjnym, a teraz dążę do tego, aby pisać świetne felietony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *